HISTORIA STAREJ WIŚNIEWKI
I OKOLICY
od czasów najdawniejszych
Proszę byłych i obecnych mieszkańców
 naszej Gromady wiosek
o dostarczanie do tworzonych tu Kronik posiadanych materiałów archiwalnych: zdjęć, dokumentów, zapisy wspomnień, dotyczących życia zbiorowego i rodzinnego,
 jak również zgłaszania zauważonych różnego rodzaju błędów.
*
kontakt: Bronisław Suchy      bronisz@poczta.pl
oraz Księga Gości
***************************************

Legendy


Legenda o Młynku w Prochach.
Dawno, dawno temu, tak dawno ze nie wiadomo
kiedy to było stał przy proskiej drodze z Wiśniewki do Zakrzewa na
przeprawie przez dolinę rzeczki Głomii młyn wodny a na wzgórzu
opodal wiatrak zwany koźlakiem mielący również zboże, kiedy brakło
wody za groblą a wiatr nabierał siły. Właścicielem obydwóch młynów był
wolny chłop mający przywilej od pana właściciela okolicznych dóbr. Tak
chłopskie jak i pańskie zboże trafiało do tychże młynów bogacąc
młynarza i jego rodzinę.
Zbyt dobrze działo się młynarzowi skoro upodobał sobie beztroskie a w
końcu hulaszcze życie. Dom otwarty, tance hulanki niczym w karczmie. Az
przebrała się miarka. – kiedy przestał odróżniać dni powszednie od
święta kiedy ani świątek ani piątek nawet ten Wielki nie miały dla niego
różnicy.
Otóż to :Wielki Piątek – w młynie pijatyka i tańce gdy porządni ludzie
modlą się w kościołach, lub przynajmniej powstrzymują się od zabaw.
Wesoło i beztrosko było w młynie. Do północy - kiedy nagle zadrżały
trwogą serca obecnych i zadrżał młyn w swoich posadach. Szatański
śmiech dało się słyszeć - huki i trzaski zagłuszyły krzyki przerażonych –
Młyn się rozpadał i zapadał ponieważ dostał się pod władze sil
nieczystych.
Wiele innych zdarzeń związanych z tym tematem i miejscem przekazuje
wieść gminna, które warto opisać. Na pewno w legendzie jest część
prawdy o młynarzu i młynach które diabli wzięli przez hulaszcze jego
życie. W bajorku które wyżłobiła prawdopodobnie woda spadająca z
młyńskiego kola, ludzie znajdywali drewniane części upadłego młyna
Legenda o Śpiącym Wojsku
– czyli nocna przygoda chłopa z Kiełpina.
Jechał chłop z Kiełpina do Złotowa na targ. Nocą wyjechał aby być przed
świtem na placu targowym. Tak trzeba było, żeby zająć dobre miejsce.
Starą drogą leśną jechało się tam dawnymi czasy. Konie dobrze znały tą
często uczęszczaną drogę. Chłop polegał na swoich mądrych szkapach,
bo jeszcze nigdy go nie zawiodły. Toteż podrzemywał sobie chwilami bo
cisza była w lesie. Tylko skrzypienie kół i końskie człapanie raz po raz
kazało sprawdzać sytuację. Za którymś razem nagle drzemiącego szarpie
coś i budzi. Chłop przerażony rzuca się i ściąga lejce. Ale czyjeś ręce
trzymają go z boku. Nie bój się człowieku – chłop widzi huzara w bladej
pomroce. Czegło chcesz wojołku łody mnie biydnygłe Twojej biedy nikt
nie chce ale te worki ze zbożem czemu nie. Nie bój się Wojsko zapłaci
uczciwie. Chłop ochłonął – ale co, gdzie, jak, dokąd. Spokojnie, umocuj
konie, bierz worek, idziemy. Chłop uczynił jak mu kazano. Schodzili w
dolinę leśną jakby w podziemię w ciemnościach majaczy dopalające się
ognisko a dookoła leżące postacie. Wojsko zmęczone, tylko jeden przy
ognisku czuwający. Tu złożysz swoje zboże usłyszał komendę od
powracającego na drogę Huzara. Tylko uważaj nie hałasuj. Chłop nosił
worki, osiemnaście ich było. Wszystko w porządku, worek ostatni chłop
zmęczony zachwiał się i przewrócił na śpiącego żołnierza. Rumor i krzyk
zbudzonego obudził resztę wojska. Powstał stan alarmowy odezwał się w
dzwon obozowy, zarżały kulbaczone konie. Zbiegła się warta. Co jest, co
się dzieje !? Nic się nie stało. Tylko chłop się przewrócił z workiem na
plecach. Śpijcie spokojnie, jeszcze nie czas – padła komenda - i wojsko
ponownie zasnęło. A chłop wziął zapłatę i wrócił do domu.
**************
Różnie interpretowane było to wydarzenie w śród polsko – niemieckiej
ludności, opowiedziane przez chłopa z Kiełpina. Większość mieszkańców
Kiełpina pochodziła z Niemiec. Osadzeni zostali ta m na dogodnych
warunkach przez Augustyna Działyńskiego wojewodę Kaliskiego w 1751
roku. Ich tęsknoty były różne, ojczyzny pomieszane. Zwłaszcza w
pierwszym okresie pruskiego zaboru nie wszystko co pruskie było miłe
przybyszom z zachodu. W Polskiej Wiśniewce wydarzenie to
jednoznacznie skojarzono z krążącą legendą o Śpiącym Polskim Wojsku
które obudzi się jak zabije Dzwon Wolności.

Twoja strona firmowa - szybko i za darmo!