HISTORIA STAREJ WIŚNIEWKI
I OKOLICY
od czasów najdawniejszych
Proszę byłych i obecnych mieszkańców
 naszej Gromady wiosek
o dostarczanie do tworzonych tu Kronik posiadanych materiałów archiwalnych: zdjęć, dokumentów, zapisy wspomnień, dotyczących życia zbiorowego i rodzinnego,
 jak również zgłaszania zauważonych różnego rodzaju błędów.
*
kontakt: Bronisław Suchy      bronisz@poczta.pl
oraz Księga Gości
***************************************

Wiek XX

Pamiątka z 1882 roku.
Przyjęcia Pierwszej Komuni Świętej Piotra Suchego
w Kościele Parafialnym w Zakrzewie
.
Piotr Suchy urodzony w 1869 roku
w Polskiej Wiśniewce, zmarły na wysiedleniu w 1939 roku w miejscowości Schlepkow w Niemczech.
Czynny Działacz w Związku Polaków z pod Znaku Rodła
 Piotr Suchy z żoną Marianną - lata 30 XX wieku
RYS OGÓLNY - GENEZA I SKUTKI.
Różne zachowały się przekazy ustne jak również pisemne, dotyczące pierwszej połowy XX wieku w naszej okolicy. Temat jak rzeka, wielowarstwowy i niezgłębiony dla piszącego.
Istotnym wątkiem tego okresu są zachowania naszych przodków w tym bardzo trudnym czasie ze względu na uwarunkowania którym byli poddani. Dwie wojny światowe, niewola, przemoc, tyrania, prześladowania, gwałt i terror zmieniających się zaborców. To co najgorsze dotykało przede wszystkim tych którzy starali się w mniejszym lub większym stopniu zachować ludzką twarz oraz wierność przyjętym ideałom.
Teren naszej okolicy zamieszkiwali Polacy i napływowi Niemcy.
Relacje sąsieckie układały się na ogół dobrze, pomijając oczywiście czynniki rządowe Prus a potem III Rzeszy
W Polsce przed rozbiorowej byliśmy częścią Wielkopolski i wszystko co tam się działo miało również u nas pewne swoje odbicie. Oderwanie Krajny od Wielkopolski w 1772 roku na skutek I zaboru przez Prusy i wzmożona germanizacja więzy te w pewnym stopniu osłabiła ale nigdy nie do końca. Przede wszystkim zabrakło na Krajnie a ściślej mówiąc na Ziemi Złotowskiej polskich dworów które w całym kraju były twierdzami polskiego życia. Tą funkcję na inny oczywiście sposób czyniły polskie parafie i polscy duchowni.
Jednakże dwory polskich ziemian podtrzymywały przede wszystkim wolę walki o odzyskanie polskiej państwowości czego otwarcie nie mogli głosić polscy kapłani ograniczając się do woli zachowania języka, wiary, kultury i obyczaju. Było to w zasadzie podstawą wielkopolskiej pracy od podstaw i miało ogromne znaczenie w całokształcie walki o wolność w trzech zaborach. Kapłani na ogół wspierali również dążenia niepodległościowe, nie mogli jednak być organizatorami ze względu na charakter i powszechność Kościoła.
Co stało się z polskimi majątkami na Ziemi Złotowskiej.
Prusacy od samego początku zaboru usilnie starali się przejąć polskie majątki, wykorzystując każdą nadarzającą się okazję. Państwo i banki na terenie Prus wspierały potencjalnych nabywców narodowości niemieckiej. Polskie majątki w wyniku ciągłych wojen i przemarszu obcych wojsk przez terytorium kraju były częstokroć w słabej kondycji co prowadziło do zadłużeń i bankructwa. Nie było dla Polaków pomocy w tej trudnej sytuacji ,- wręcz przeciwnie nowy pruski nabywca wspierany przez swoje państwo tylko czekał na taką okazję. Różne inne czynniki z naciskami różnego rodzaju włącznie powodowały przejmowanie polskich majątków, szczególnie na terenach przylegających do państwa pruskiego a zagarnięte w pierwszym zaborze.
Propaganda zaborcy wykorzystując niektóre przypadki, mające miejsce w każdym kraju, głosiła że Polacy poprzepijali swe majątki lub przegrali je w karty. Poniżanie narodu polskiego stało się w państwie pruskim pewną normą i jedną z metod germanizacji. Propaganda ta zdołała przekonać co niektórych o wyższości Niemców nad Polakami.
Nakreślając ogólną sytuację w państwie pruskim w którego skład zostaliśmy włączeni w wyniku pierwszego zaboru Polski , czas przejść do przedstawienia jak przedstawiały się sprawy w naszej wiosce i okolicy.
Polska Wiśniewka jak i okoliczne wioski wchodziły w skład dóbr klucza złotowskiego, który stosunkowo wcześnie przeszedł z rąk polskich we władanie pruskiej książęcej rodziny Hohenzoler. Odtąd sołtysie dziedziczne folwarki (w tym wiśniewski, z rąk Rozalii i Andrzeja Wiśniewskich) przechodziły pod naciskami władzy pruskiej z rąk polskich systematycznie w ręce rodzin narodowości niemieckiej. W naszej wiosce z nadania książęcego folwark sołecki otrzymała w dziedziczne posiadanie niemiecka rodzina Doberstein . Zapewne nie najlepiej czuli się Doberstein w polskiej wiosce na miejscu polskiej uprzednio rodziny, skoro zmienili lokalizację na kilometr od wioski.
W wyniku powstania w okolicy nowych wiosek zasiedlanych niemieckimi kolonistami wyznania ewangelickiego, jak również idącego z tym w parze uwłaszczenia chłopów, tradycyjne sołectwa utraciły swój dotychczasowy charakter. Stały się po prostu funkcją do której społeczność wsi wybierała kogoś z pośród siebie.
Nowi sołtysi nie posiadali już przywileju posiadania folwarku a zakres ich obowiązków uległ pewnej modyfikacji. Rodzina Doberstein zachowała otrzymane nadania ziemskie a jeden z ich przedstawicieli osiadły na swym byłym folwarku sołeckim awansował na wójta utworzonej gminy „Polnysche Wyschnewke”.
Społeczność polska w rodzinach żyła na swój tradycyjny sposób w rytmie katolickich świąt i starych obyczajów. Zbliżenia z niemieckimi ewangelikami tak z jednej jak i z drugiej strony były niemile widziane. Natomiast z katolikami niemieckimi następowało wzajemne przenikanie się obydwu stron prowadzące najczęściej do dobrowolnej, na przekór pruskim władzom,. polonizacji rodzin niemieckich. To powodowało jednakże znaczny proces zapożyczeń tak w sferze słownictwa jak i obyczajów.
Najbardziej odporni na wzajemne kontakty a zwłaszcza na małżeństwa mieszane byli chłopi gospodarzący na swoim niepodległym łanie. Dla nich ich pole i próg chaty były twierdzą które bronili z często ogromnym poświęceniem. Wola otwartej walki była dla osamotnionych biednych społeczności raczej uśpiona, jednak do czasu. Ten czas nadchodził i budził w sercach żar poprzez upowszechnianie się na wsi polskiej książki i prasy. Echa powstań docierały do naszej wioski poprzez osiadłe rodziny z kresów wschodnich. (Kołodzieje, Drobkiewicze) Jednak dopiero pierwsza wojna światowa obudziła na szerszą skalę świadomość narodową. Zwłaszcza u młodzieży. Polska nagle jawiła się jako piękna i atrakcyjna nie tylko idea, lecz również jako zbliżająca się realna rzeczywistość. Uzmysłowili sobie wówczas Polacy że w państwie pruskim na własnej ziemi pozostają ciągle obywatelami drugiej kategorii z ograniczonymi prawami nawet do ojczystego języka, a historia Polski i Polaków jest na każdym kroku poniżana. Przemoc pruska w zaborze wytworzyła i pogłębiała coraz bardziej nieufność między ludnością obydwu nacji. Wojna światowa i budzące się do czynu zniewolone narody tworzyły dotąd niespotykaną sytuację w całej środkowej Europie. Wiara w powrót odradzającego się państwa polskiego również na Ziemię Złotowską nabierała realnego kształtu wobec wydarzeń w Złotowie gdzie Polacy zorganizowali się do przyjęcia Powstańców Wielkopolskich tworząc zalążki polskiej władzy. Niestety na wzniecenie akcji zbrojnej brakło i środków i odpowiednio przygotowanych przywódców, jakimi dysponowała reszta Wielkopolski. Próby wkroczenia na Ziemię Złotowską Powstańców Wielkopolskich wobec braku powstania na jej terenie zakończyły się niepowodzeniem. Państwo pruskie zdołało umocnić się na linii Noteci. Wobec tej sytuacji podjęte zostały pokojowe starania na arenie międzynarodowej o połączenie wszystkich ziem polski przedrozbiorowej w jedną całość. Na tej drodze uzyskano pewne sukcesy, niestety Ziemia Złotowska gdzie pruska książęca rodzina Hohenzoler nadal posiadała znaczne posiadłości, a mająca koligacje z angielską rodziną królewską spowodowało zmianę wcześniej pozytywnej dla Polaków podjętej decyzji. Polska Wiśniewka przemianowana w 1913 roku na niemieckie Lugetal miała znaleźć się w granicach państwa polskiego. Były już orzełki na rogatywkach chorągwie i proporce, w kościołach rozbrzmiewały pieśni religijno patriotyczne i nagle jak piorun z jasnego nieba ponura wieść – granica po drugiej stronie linii kolejowej Piła – Chojnice na odległość 8 km od niej. Wiara że Polska wróci na swoje stare ziemie utrzymywała się jednak nadal we wielu sercach osób którym polskość była nie do zastąpienia. Jeszcze w czasie trwania wojny kilku mężczyzn z naszej wioski zdobyło się na odważny religijno-patriotyczny czyn, ukrywając kościelne dzwony przed ich wywózką do pruskich fabryk zbrojeniowych. Powodowała nimi silna wiara że czynią to w ofierze dla Boga i zmartwychwstającej Ojczyzny. Po końcowym ustaleniu się granic z Prusami niektórzy mieszkańcy naszej wioski przesiedlili się do wolnej Polski zamieniając się gospodarstwami z Niemcami. Ksiądz proboszcz z Zakrzewa mocno przeciwstawił się tym tendencjom uważając że zdradą jest opuszczać ziemię swych przodków.
Może gdyby wiedział jaki los spotka Polaków zmuszonych do zachowania
pruskiego obywatelstwa w hitlerowskiej III Rzeszy nie stał by tak twardo na owym stanowisku. Niemniej Polacy pozostający wierni ziemi ojców pod przywództwem księdza Domańskiego i innych polskich kapłanów wnieśli do życia polskich wspólnot parafialnych ogromny ładunek pozytywnych tendencji, niemal we wszystkich sferach życia. Kontynuowano starą zasadę wielkopolskiej pracy od podstaw, uzyskując imponujące wyniki tak w dziedzinie gospodarczej jak i kulturalno-wychowawczej dzieci i młodzieży. Wiśniewka miała w okresie międzywojennym najpierw polskiego kapłana księdza Pokorskiego, który patronował zawiązaniu się w parafii Stowarzyszenia Młodzieży Polsko-Katolickiej z pod Znaku Rodła. Po jego odejściu przybył na jego miejsce ksiądz Brunon Kliche narodowości niemieckiej, który był przyjazny Polakom i wspierał swą osobą różne inicjatywy swoich polskich parafian, narażając się bardzo tą postawą nazistom z pod znaku swastyki. Naziści w tym czasie podsycali w śród niemieckiej ludności wrogość do Polaków, odnosząc coraz większe propagandowe sukcesy. Dzieliło to coraz bardziej obie społeczności. Dochodziło do bójek na zabawach, jak również do agresywnych akcji wobec patriotycznych polskich rodzin przez nazistowskie bezkarne bojówki. Wrogość ta skierowała się również przeciw krzyżom i kapliczkom w naszej wiosce które pod osłoną nocy zostały zniszczone, jako obiekty kultu polskich mieszkańców.
Przyznać należy i oddać honor tym Niemcom którzy nie ulegali propagandzie hitlerowsko-nazistowskiej a współczuć należy wszystkim tak Niemcom jak i Polakom, których brutalną i morderczą przemocą wprzęgnięto w machinę nieludzkiego totalitaryzmu.
Wciąż jeszcze pod zaborem.
Katolicki oddział państwowej pruskiej szkoły w Polniche Wisnewke w1908 roku.
W 1913 oficjalną urzędową nazwę Polniche Wisniewke władze pruskie zamieniły na Lugetal od Ługi (niem. Luge) naszej obecnie Łużanki.
W tłumaczeniu na polski Lugetal znaczy Dolina Ługi albo Dolina Łużanki.

Zdjęcie wojskowe z pruskiej armii z okresu I wojny światowej (znalezione w Wiśniewce nie rozpoznane)

Pierwsza wojna światowa
Walczą ze sobą armie trzech mocarstw, zaborcy Polski. We wszystkich armiach zaborców służyć muszą między innymi Polacy. Na wschodzie w amii rosyjskiej, na południu w austryjackiej, na północno-zachodniej w armii pruskiej. Mężczyźni z Wiśniewki i okolicy niezależnie od narodowości również zostali włączeni w tryby tej wojny.
Nadzieje na połączenie z odradzającą się Polską  i wielkie roczarowanie.
To ta między innymi nadzieja powodowała że mieszkańcy Wiśniewki zdobyli się na odważny czyn ukrycia kościelnych dzwonów zagrożonych wywozem do pruskich fabryk zbrojeniowych. To za ten akt "sabotażu" mieszkańców Wiśniewki spotkały szykany i reztrykcje.
Nastroje patriotyczne udzielały się tak starszym jak i młodzierzy. Pojawiały się orzełki na czapkach. Toczono długie nocne rozmowy.
Czekano na wiadomości od Powstańców Wielkopolskich. Na Ziemi Złotowskiej ogólnie brakło silnej bazy materiałowej, oraz dowódców tej miary jakimi dysponowała centralna Wielkopolska. Wypadało czekać na wsparcie, które jednak nie nadeszło. Również zabiegi dyplomatyczne rokujące pozytywne dla Polaków rozwiązanie okazały się zawodne. Tak więc przypadło żyć dalej pod zaborem jednak nie tracąc ducha a to dzięki wsparciu powstałego Związku Polaków w Niemczech.
Sytuacja bytowa mieszkańców Wiśniewki i Okolicy w okresie międzywojennym.

Jeżeli chodzi o sprawy czysto bytowe mieszkańców Wiśniewki i Okolicy, ich życie w rodzinach, tak narodowości polskiej jak i niemieckiej, toczyło się według własnych, ale też wzajemnie przenikających się przyzwyczajeń i tradycji. Pewna wzajemna nieufność utrzymywała się między  katolikami i ewangelikami nie burząc jednak zasady względnej tolerancji. - Dopóki nazizm nie zburzył tej zasady, dodając nowe kryteria klasyfikowania ludzi. Najtragiczniej odbiło się to na dwóch rodzinach  narodowości żydowskiej.

Przez cały okres międzywojenny znaczna część młodzieży z rodzin małorolnych nie znajdowała zatrudnienia na miejscu, i była zmuszona szukać pracy poza regionem. Niektórzy jechali do kopalń węgla w Westfalii, inni do rolnych prac sezonowych w północnych landach Niemiec.

Folwark niemieckiego wójta na bazie dawnych polskich sołtysich gruntów, zatrudniał część rąk do pracy w trybie stałym jak i sezonowym.

Kilka osób zatrudniał również młynarz i więksi gospodarze. Była też praca w lesie, przy utrzymaniu dróg i w gorzelni.

Straż Pożarna okresu międzywojennego
****************************************************************************************
Życie społeczno-kulturalne i patriotyczno-religijne polskiej społeczności
w Wiśniewce i Okolicy
w okresie między dwiema światowymi wojnami.
Po pierwszej wojnie światowej i ostatecznym ustaleniu granic państwa polskiego Ziemia Złotowska mimo usilnych starań polskiej ludności nie została przyłączona do Macierzy. Tęsknoty i marzenia naszych przodków nie urzeczywistniły się niestety. Wobec tej sytuacji uruchomił się exodus wielu polskich rodzin do wolnej Ojczyzny. Działo się to drogą wymiany nieruchomości z niemieckimi rodzinami przemieszczającymi się z Polski do Niemiec. Groziło to całkowitym zniemczeniem Ziemi Złotowskiej. Aby temu zapobiec polscy patrioci emocjonalnie i wielopokoleniowo związani z miejscem zamieszkania, pod przewodnictwem księdza proboszcza z Zakrzewa Bolesława Domańskiego, zaczęli organizować polską ludność w Związku Polaków w Niemczech pod znakiem „Rodła”. Związek miał zasięg na obszar całych Niemiec, wobec czego stanowił poważną siłę oparcia dla każdego koła w terenie.

W Wiśniewce działalność Związku zaczęła się w 1924 roku
od założenia Towarzystwa Młodzieży Polsko-Katolickiej.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
„Dnia 2 Marca 1924. r. była nasza młodzież zwołana przez naszego Wielebnego ks. Proboszcza Pokorskiego, i za staraniem się p. Józefa Krauzego, celem założenia Towarzystwa Młodzieży. O godz.4 po pół zebrała się nasza młodzież u pana Tattery. Nasz ks. proboszcz odczytał nam statuty Towarzystwa. Po zapisaniu członków których się zapisało aż 55 obrano zarząd.
Prezes Wiktor Suchy,
Zastępca Bronisława Zdrenka
Sekretarz Tomasz Kielich
Zastępca Waleria Budnik
Skarbnik Jan Massel
Bibliotekarka Waleria Weilandt
Radcy Jan Budnik, Gabriel Zdrenka, Katarzyna Gracz.
Patronem Tow. ks. prob. Pokorski.
Członkami honorowymi pp. Krauze Józef, Tattera Józef, Drobkiewicz Wincent i Niemczyk Jan.” (wypis z kroniki Towarzystwa)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------


Równocześnie z powołaniem Stowarzyszenia Młodzieży powstał nie formalny Klub Sportowy, który przyjął nazwę „Czołem”. W połowie czerwca Klub ostatecznie uformował się zmieniając nazwę na Klub Sportowy „Naprzód” i powołując klubowy zarząd. W skład zarządu weszli: Konrad Wachholz – prezes, Wiktor Suchy – sekretarz, Franciszek Kielich – skarbnik,  W ramach "Naprzodu" powstały również sekcje siatkarek, siatkarzy, i lekkoatletów. Trenerem tych sekcji był Józef Hoffman polski nauczyciel.

Do powstałego Klubu Sportowego przez cały okres między-wojenny licznie garnęła się polska młodzież naszej wioski i okolicy tak męska jak i żeńska. Dostępne źródła podają niektóre imiona i nazwiska. Oprócz wymienionych wyżej członków  zarządu:

Siatkarki: Waleria Piszczek, Anna Sucha, Kordula Brożek, Anna Rosenthal, Gertruda Fenske, Maria Buretta, Wanda Buretta,
 
W sekcjach męskich mieszanych: Longin Jach, Paweł Piszczek, Franciszek Rosenthal, Jan Drobkiewicz, Franciszek Drobkiewicz, Bernard Nitecki, Paweł Michalski, Joachim Suchy, Dominik  Suchy, Jan Suchy, Adam Suchy, Rajmund Szyszka, Alojzy Zych, Leon Przybyła, Oskar Kowalski, Bernard Grochowski, Ignacy Brożek, Feliks Boryczka, Stefan Boryczka, Mieczysław Barabasz, Antoni Kowalski, Wincenty Bluga, Konrad  Kawecki, Antoni Kielich, Konrad Massel, Franciszek Milka, Jan Tattera, Gabriel i Grzegorz Zdrenka, Marcin Brożek, Wincenty Bluga, Jan Cichy,

Piłkarze „Naprzodu” słynęli z mobilności, rozgrywali oprócz meczy z sąsiednimi bratnimi drużynami, dużo spotkań w Macierzy.
W 1935 roku udali się rowerami do Poznania z kierownikiem szkoły Józefem Hofmanem (poznaniakiem) na mecz z reprezentacją Zakładów Cegielskiego. Mimo przemęczenia uciążliwą podróżą, mecz wygrali stosunkiem 3:2.
Regularne kontakty „Naprzód” utrzymywał z Klubem Sportowym „Łobzonka” w Łobżenicy.

Znak Rodła
- nawiązujący do związku Polaków z Ojczyzną, a wszczególności z Krakowem,
najważniejszą kolebką polskiej kultury.
Sztandar Stowarzyszenia Młodzieży Polsko-Katolickiej w Wiśniewce z 1927 roku. 
Pięć Prawd - Przykazań
dla Polaka z pod znaku Rodła.
Pamiątkowe zdjęcia Towarzystwa Młodzieży Polsko - Katolickiej w Wiśniewce.
Ćwiczenie śpiewu młodzieży przez szkolnego nauczyciela.
Antek Kowalski czołowy sportowiec tamtych czasów
 w Wiśniewce. Uzyskał wysoką klasę w pięściarstwie. Zmarł tragicznie w Berlinie w przeddzień walki z mistrzem boksu Niemiec
Szkoła Polska i ochronka spod znaku "Rodła"

Pierwsza Polska Szkoła Podstawowa pod Patronatem Rodła znalazła swoje miejsce u gospodarza Symplicjusza Kołodzieja w 1929 roku.
Po pewnym czasie, na skutek groźby zlicytowania przez władze niemieckie zadłużonego gospodarstwa, przeniesiono szkołę do gospodarza Jana Gracza. W nowym miejscu funkcjonowała do wybuchu wojny. Serdecznym przyjacielem dzieci i młodzieży był gospodarz Józef Krauze w którego posiadłości najczęściej odbywały się dla nich letnie gościnne festyny. Gorącymi rzecznikami polskiego szkolnictwa w Wiśniewce byli międz innymi: Józef Massel,
Władysław Gracz,  Piotr Gracz, Jan Gracz, Kazimierz Rozenthal,
Piotr Suchy, Jan Suchy, Wincenty Drobkiewicz, Mateusz Przybyła,
Józef Stypa, Józef Tattera, Symplicjusz Kołodziej,
 jak również wszyscy rodzice posyłający swe dzieci do polskiej szkoły. Bo polskość i katolicyzm miały dla tych rodzin podobną nie dającą się niczym zastąpić cenę, w tym tak podłym czasie niemieckiego nazizmu deprawującego młodzież i dzieci.

Jan Gracz

Nauczycielami Polskiej Szkoły w Polskiej Wiśniewce w latach między wojennych byli: Stanisław Luberski, Franciszek Piotrowski, Józef Hoffman, Piotr Łangowski,  Jan Redlarski, Seweryn Piątek.
Kliknij, aby edytować treść...
Kilku chłopców z Wiśniewki zostało skierowanych do
 PRYWATNEJ SZKOŁY
z programem wyższej uczelni i polskim językiem nauczania
W KWIDZYNIE.
Chłopcami tymi byli: Klóska Leon, Przybyła Edmund, Kowalski Alojzy, Massel Alojzy, Zygmund Wiebrzkowski.
Uczelnia ta była kuźnią młodych polskich kadr dla mniejszości polskiej w Niemczech.
Niestety,  napaść Niemiec Hitlerowskich na Polskę w 1939 roku i idące z nią wzmożone prześladowania ludności polskiej, zniszczyły  dorobek uczelni likwidując ją w brutalny sposób.

Twoja strona firmowa - szybko i za darmo!